Hej! ×o×o×
Ok jest 1 rozdział napisała go moja wspólniczka Vati ♥ Obie będziemy pisać tego bloga ☆•☆
Zapraszam do czytania
Rozdział 1
W powozie siedziałyśmy już same, czyli ja, Dorcas, Ann i Alice. Ann i Alice ciągle gadały o Franku Longbottomie. Ann próbowała przekonać Alice, że jest on naprawdę super gościem i w dodatku mega przystojnym, i skoro chce się z nią umówić to nie powinna mu odmawiać, zwłaszcza że, nie licząc jego trochę zwariowanej matki, to jego rodzina jest jedną z bardziej szanowanych w naszym świecie. Zwykła rozmowa jak co miesiąc o innym, tylko tym razem coś mi nie pasowało. Po chwili zorientowałam się, że Dor się nie udziela jak zawsze tylko z szokiem stwierdziłam, że siedzi cicho i w zamyśleniu mi się przygląda. Oh znam tą minę. To nigdy nie wróży nic dobrego. Musiałam przerwać jej rozmyślania i intensywne wpatrywanie się we mnie.
-Coś ci jest Dor? - zapytałam jak gdyby nigdy nic.
-Oh co ? A nie nic zastanawiałam się tylko nad... czymś. - odpowiedziała lekko się rumieniąc. No nie, już teraz wiedziałam, że będą z tego kłopoty, ale cóż ciekawość zwyciężyła:
-Oj Dor mów o co chodzi, z nami się tym nie podzielisz? - Alice i Ann przestały rozprawiać o Franku i zwróciły całą swoją uwagę na nas.
-No dobrze - niby zaczyna nieśmiało, ale znam ją za długo zaraz będzie gadała jak najęta, czyli jak cała nasza Dorcas - Tak się tylko zastanawiam, jak to możliwe że Potter - oh no nie proszę tylko nie to, znowu on?! - najprzystojniejszy chłopak z całego Hogwartu, przewyższający nawet swoim urokiem szkolnego casanowę Łapę, mimo tego ile razy mu odmówiłaś, on nadal się nie zniechęca i przez te 5 lat twojego ignorowania jego zalotów i propozycji randek nadal zabiega o twoje względy? Po prostu nie rozumiem co on musi w Tobie widzieć, żeby nie zniechęcić się, mimo tych wszystkich sytuacji twojej odmowy jemu - jej ostatnie zdanie było jak oberwanie w policzek. Po tylu latach znajomości, przyjaźni, traktowania się wręcz jak siostry ona mi mówi, że jestem zwykłą dziewczyną, która nie powinna się podobać komuś takiemu jak Potter? Dobrze może i go nie lubię, za tą jego nie dyskretność i arogancję, ale jednak kurcze... To zabolało - Oh nie Lily, przepraszam źle mnie zrozumiałaś, nie miałam na myśli nic obraźliwego co do Ciebie, przecież wiesz, że ja i nie tylko ja uważam Ciebie za najinteligentniejszą, najskromniejszą i jednocześnie najpiękniejszą dziewczyną w tej szkole, ale po prostu jak bardzo jemu musiałaś wpaść w oko, jak bardzo musiał się w Tobie zakochać, żeby mimo 5 lat twojej pogardy nim nadal próbować...
-A nie wydaje ci się, że on po prostu się ze mnie nabija? - odpowiadam poirytowana, jeszcze tydzień temu na pokątnej gardziła nim, a teraz mi insynuuje, że on mnie kocha? Co to ma być?
-Lily słonko moje... Czy ty naprawdę nie widziałaś jego szczęścia kiedy nie zorientował się o twojej sarkastycznej odpowiedzi na jego spotkanie z tobą? Nie widziałaś jak załamał się z wielkiego szczęścia w ciągu sekundy jak mu uświadomiłaś, że to był sarkazm? Lily on się naprawdę bardzo w Tobie zakochał. On ciebie kocha. Nie ma innego wyjaśnienia. Dobrze, wiem sama na niego gadałam, bo myślałam, że robi to tylko po to żeby tobie dokuczyć, ale gdy zobaczyłam jego minę po tym jak się niby zgodziłaś i jak uswiadomiłaś mu, że to sarkazm to aż żal mi się go zrobiło...
No nie wierzę. Teraz to mi totalnie namieszała w głowie. Zawsze uważałyśmy go za zwykłego błazna, który chce mi po prostu dokuczyć. Nigdy nie myślałam, że on może coś naprawdę do mnie czuć, i że mogę go ranić tym, że mu odmawiam. Ale kurcze nie mogłabym z nim być. Ta jego okropna arogancja i jego wszystkie głupie akcje... W dodatku Huncwoci nienawidzą się z Sevem. Właśnie Sev! Miałam do niego podejść, ale na śmierć zapomniałam przez tego przeklętego Pottera! Oh co Severus powie na to? Oni się po prostu nienawidzą i ciągle są pomiędzy nimi jakies sprzeczki. On dostanie szału jak się dowie. Nie, nie będę mu nic mówiła bo przecież też nie ma co mówić. Po co skoro i tak z nim nie będę. Nie kocham go. Nie podoba mi się nawet. Nie i koniec. Jest zbyt nieznośny. okropny, arogancki i wredny, żebym mogła z nim się umówić.
-Dziewczyny nawet o tym nie myślcie, za żadne skarby Gringotta się z nim nie umówię. Nie ma takiej opcji.
-Oh Lily słońce nasze mam wrażenie, że jeszcze zmienisz zdanie - stwierdziła z uśmiechem Alice i mimo mojego piorunującego wzroku posłała mi buziaka. I taką atmosferą wysiadamy z powozu, bo jesteśmy już pod zamkiem. Hogwart. Nareszcie, ten zamek, ta szkoła jest dla mnie niczym drugi dom. Ale eh, przez całą tą rozmowę o tym przeklętym Rogaczu mam wrażenie, że ten rok będzie pełen niespodzianek i to nie koniecznie przyjemnych. Jakoś będzie trzeba się z tym zmierzyć, ale teraz o tym już nie myślę. Idziemy z dziewczynami pod ręce do Wielkiej Sali na uroczyste rozpoczęcie nowego, naszego już piątego roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
KTO CZYTA KOMENTUJĘ
Trixxy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz