Całą uroczystość rozpoczęcia roku, pół nocy nie mogłam spać i w dodatku prawie cały pierwszy tydzień nauki w głowie siedział mi ten przeklęty Rogacz! Patrzył na mnie na każdej lekcji. Na każdej przerwie pojawiał się w pobliżu co najmniej dwa razy i jakby tego było mało za każdym razem wołał "Evans słonko moje, kiedy w końcu zrozumiesz że jesteśmy dla siebie stworzeni?" nie dość że on to jeszcze Dorcas za każdym razem w takich sytuacjach patrzyła na mnie i mrugała jakby coś mi sugerowała! Okropność, nie dość że ten głupot jeszcze bardziej się mnie uczepił, to ona go polubiła i mu pomaga, po każdej takiej sytuacji posyła mi tekst typu "Oj Lily przecież to takie słodkie, umów się z nim w końcu może da ci spokój, albo on tobie się spodoba." Ona coś z nim kombinuje jestem tego w stu procentach pewna, nigdy ale to nigdy nie popierała, w dodatku jeszcze trzy tygodnie temu na Pokątnej mówiła ze to największy błazen w całym świecie czarodziejów! Jak można tak diametralnie zmienić o kimś zdanie w ciągu trzech tygodni? Eh... Nie rozumiem jej. Chociaż to żebym się z nim umówiła i tak jak powiedziała Alice żebym pokazała się od jak najgorszej strony to nie jest chyba taki zły pomysł. Chwila, nie, jednak jest... przecież nie da się być gorszym od Pottera. Dziewczyny mówią o mnie, a o tym jak do nic reszta huncwotów wzdycha nie zauważą. Poza tym Frank Longbottom całkowite przeciwieństwo tego bezmózga Pottera. Frank ostatnio często spogląda w naszą stronę i się uśmiecha. Chciałabym żeby to on do mnie wzdychał , a nie Potter. Chyba porozmawiam znowu z Severusem, ale on pewnie jak zawsze będzie gadał o nich jak o największym złu naszego świata. Nie mam żadnych szans na bezstronną opinię.Tak chyba zrobię z dziewczynami jakąś imprezkę, ale do tego potrzebny mi będzie Syriusz. O wilku mowa,a raczej psie. Huncwoci od 4 roku zmieniają się w zwierzęta kiedy chcą są nielegalnymi animagami. Nie mówię, że jestem święta, bo sama jestem animagiem zmieniam się w łanie, Dor w suczkę, Ann w sowę, a Alice w lisa, ale to nie o tym miałam myśleć tylko o towarze na imprezkę. Łapa stał i patrzył na mnie ze zdziwieniem. O co mu chodzi do diabła?!
-Łapo dobrze się czujesz ?-spytałam, a on potrząsł tym swoim łbem i tak chyba pierwszy raz zaniemówił i to w dodatku na mój widok.
-T-tak Lily, ale powiem ci, że gdyby nie to, że jesteś moją siostrzyczką to bym cię brał- co on wygaduje chyba dostał tłuczkiem w głowę na treningu.Chyba, że o nie to niemożliwe. Spojrzałam w dół, a na sobie miałam tylko krótkie spodenki i top który odsłaniał mi brzuch. No tak też bym tak zareagowała na swój widok no, ale cóż tak bywa każdy może się pomylić i wyjść w piżamie do pokoju wspólnego. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że przez obraz wszedł ten napuszony łeb Potter, a za nim Dor i Frank. No tak oni rzeczywiście mieli trening. Szybko schowałam się za Syriuszem i powiedziałam mu do ucha by załatwił mi towar na imprezę, a ja przyjdę po niego do pokoju wspólnego o 20:00. Podbiegłam po Dorcas pociągnęłam ją do dormitorium. Tam szybko rzuciłam się na łóżko z rumieńcami na policzkach.
-Co się stało? Czemu jesteś taka czerwona? Black cię tak pod jarał?-ostatnie słowa wyrzuciła z siebie z pogardą dla tego nazwiska. Nienawidziła łapy od kiedy w drugiej klasie podsłuchała jego rozmowę z Potterem gdzie ten przyznał, że jest tylko pustą debilką, którą może zaliczyć tak jak każdą. Potterowi wybaczyła, bo uważała go za braciszka tak jak ja Syriusza. Od tamtej pory umawiała się z chłopakami na okrągło to dziwne, że ona i Black są tak bardzo do siebie podobni. Dor jest damską wersją łapy tylko bardziej atrakcyjną. No właśnie ja sobie myślę, a ona patrzy na mnie z wyczekiwaniem kiedy jej w końcu odpowiem.
-Dor skarbie proszę cię przyszykuj się na naszą małą imprezkę, bo ci skopię tyłek.- powiedziałam najbardziej przesłodzonym głosem jaki potrafiłam z siebie wydobyć. Akurat gdy skończyłam mówić do pokoju wpadła Alice i Ann, a ja od razu kazałam się im przyszykować i szybko pobiegłam do łazienki wyprzedzając Alice, która potknęła się o wrytą Dor. Jej ruda rządzi zamknęłam drzwi zaklęciem pozbawienia otwarcia z drugiej strony i usłyszałam wrzaski moich cudownych przyjaciółek. Jestem oburzona gdyż nazywają mnie małą rudą jędzą, ale to u nich normalne. Często się zastanawiam czy nie będę musiała tych świrusek wysłać do mugolskiego szpitala psychiatrycznego na odział dla obłąkanych. Z taką myślą zanurzyłam się w wodzie z płynem o zapachu truskawkowo-arbuzowym. Kochałam ten zapach zawsze nim pachniałam każda z nas pachniała inaczej wiem to dziwne, ale tak było Dor pachniała czekoladą, Ann cytryną, a Alice kiwi. Wynurzyłam się z wanny świeża i pachnąca. Szybko ubrałam się w naszykowane ubrania czyli czarną rozkloszowaną spódniczkę, rajstopy i szarą bluzkę odsłaniającą brzuch. Do tego założyłam wisior z zegarkiem i czarne buty na szpilkach. Różdżką wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż wyszłam z łazienki i zobaczyłam moje współlokatorki naszykowane na imprezę. Nie było wśród nich Dor.
-Gdzie Dorcas?
-Poszła się naszykować do chłopaków.-powiedziała Alice, a do pokoju wkroczyła Dor. Miała piękną czarną sukienkę i do tego takiego samego koloru szpilki w tym kolorze. Reszta dziewczyn wyglądała równie pięknie.
Zerknęłam na zegarek była punkt 20:00 gdy wkroczyłam do pokoju wspólnego od razu zauważyłam mojego braciszka z koszem pełnym ognistej i różnych smakołyków. Podeszłam, podziękowałam i wróciłam do pokoju. W dormitorium łóżka były odsunięte, a na pokój było rzucone zaklęcie powiększające, wyciszające i zamykające drzwi. Na podłodze były naszykowane koce i poduszki. Puściłam muzykę i rzuciłam się na dziewczyny. Zaczęłyśmy zabawę. Wzięłam fałszoskop i usiadłam na moijm kocu i oparłam się o poduszkę.
-Dobra dziewczyny gramy w butelkę na pytania odpowiadamy szczerze jasne?-wszystkie pokiwały głowami, a ja ustawiłam fałszoskop na ziemi i zakręciłam butelką wypadło na Alice. I bardzo dobrze spytam o nią i Franka, bo nie, że coś, ale on jest taki przystojny i w ogóle on mi się podoba, ale boję się jej to powiedzieć, bo myślę, że ona coś do niego czuje- Ali powiedz co czujesz do Franka ?
-Lily ja wiem, że on ci się podoba, ale nie bój się ja nic do niego nie czuję.- ulżyło mi. Ali kręciła i wypadło na Dor dziewczyny grały na mnie wypadło z 4 razy. Ja siedziałam i piłam ognistą. Dziewczyny tak samo, ale one się udzielały ja tylko się śmiałam.
Była 4:40, a dziewczyny spały. Wstałam o matko jaki kac. Wzięłam różdżkę wypowiedziałam zaklęcie sprzątające i poszłam do łazienki zrobić sobie kąpiel. Zrobiłam to szybko i zeszłam z książką do pokoju wspólnego. Tam na szczęście byłam sama. Postanowiłam iść do kuchni i poprosić o śniadanie. Do kuchni szłam zamyślona i nagle wpadłam ba kogoś.
-O jejku przepraszam ja nie chciałam naprawdę zamyśliłam się i tak wyszło przepraszam.- chłopak podniósł moją książkę i podał mi ją.
-Nic się nie stało Lily.- powiedział i poszedł dalej tam gdzie szedł, a ja stałam wmurowana jeszcze przez chwilę gdy się ogarnęłam i zauważyłam, że to był Potter. Doszłam do kuchni już uważając by na nikogo nie wpaść. Poprosiłam skrzaty by spakowały mi wszystkie smakołyki do koszyka. Wzięłam kosz i poszłam na błonia. Usiadłam pod drzewem i zaczęłam robić to co lubię czyli patrzeć na słońce i rysować. Ten dzień zapowiadał się wspaniale.
Mam nadzieje, że się podoba :) Rozdział pisany przeze mnie i Vati ^^
Trixxy
poniedziałek, 6 lipca 2015
niedziela, 21 czerwca 2015
Rozdział 1 -Intryga
Hej! ×o×o×
Ok jest 1 rozdział napisała go moja wspólniczka Vati ♥ Obie będziemy pisać tego bloga ☆•☆
Zapraszam do czytania
Rozdział 1
W powozie siedziałyśmy już same, czyli ja, Dorcas, Ann i Alice. Ann i Alice ciągle gadały o Franku Longbottomie. Ann próbowała przekonać Alice, że jest on naprawdę super gościem i w dodatku mega przystojnym, i skoro chce się z nią umówić to nie powinna mu odmawiać, zwłaszcza że, nie licząc jego trochę zwariowanej matki, to jego rodzina jest jedną z bardziej szanowanych w naszym świecie. Zwykła rozmowa jak co miesiąc o innym, tylko tym razem coś mi nie pasowało. Po chwili zorientowałam się, że Dor się nie udziela jak zawsze tylko z szokiem stwierdziłam, że siedzi cicho i w zamyśleniu mi się przygląda. Oh znam tą minę. To nigdy nie wróży nic dobrego. Musiałam przerwać jej rozmyślania i intensywne wpatrywanie się we mnie.
-Coś ci jest Dor? - zapytałam jak gdyby nigdy nic.
-Oh co ? A nie nic zastanawiałam się tylko nad... czymś. - odpowiedziała lekko się rumieniąc. No nie, już teraz wiedziałam, że będą z tego kłopoty, ale cóż ciekawość zwyciężyła:
-Oj Dor mów o co chodzi, z nami się tym nie podzielisz? - Alice i Ann przestały rozprawiać o Franku i zwróciły całą swoją uwagę na nas.
-No dobrze - niby zaczyna nieśmiało, ale znam ją za długo zaraz będzie gadała jak najęta, czyli jak cała nasza Dorcas - Tak się tylko zastanawiam, jak to możliwe że Potter - oh no nie proszę tylko nie to, znowu on?! - najprzystojniejszy chłopak z całego Hogwartu, przewyższający nawet swoim urokiem szkolnego casanowę Łapę, mimo tego ile razy mu odmówiłaś, on nadal się nie zniechęca i przez te 5 lat twojego ignorowania jego zalotów i propozycji randek nadal zabiega o twoje względy? Po prostu nie rozumiem co on musi w Tobie widzieć, żeby nie zniechęcić się, mimo tych wszystkich sytuacji twojej odmowy jemu - jej ostatnie zdanie było jak oberwanie w policzek. Po tylu latach znajomości, przyjaźni, traktowania się wręcz jak siostry ona mi mówi, że jestem zwykłą dziewczyną, która nie powinna się podobać komuś takiemu jak Potter? Dobrze może i go nie lubię, za tą jego nie dyskretność i arogancję, ale jednak kurcze... To zabolało - Oh nie Lily, przepraszam źle mnie zrozumiałaś, nie miałam na myśli nic obraźliwego co do Ciebie, przecież wiesz, że ja i nie tylko ja uważam Ciebie za najinteligentniejszą, najskromniejszą i jednocześnie najpiękniejszą dziewczyną w tej szkole, ale po prostu jak bardzo jemu musiałaś wpaść w oko, jak bardzo musiał się w Tobie zakochać, żeby mimo 5 lat twojej pogardy nim nadal próbować...
-A nie wydaje ci się, że on po prostu się ze mnie nabija? - odpowiadam poirytowana, jeszcze tydzień temu na pokątnej gardziła nim, a teraz mi insynuuje, że on mnie kocha? Co to ma być?
-Lily słonko moje... Czy ty naprawdę nie widziałaś jego szczęścia kiedy nie zorientował się o twojej sarkastycznej odpowiedzi na jego spotkanie z tobą? Nie widziałaś jak załamał się z wielkiego szczęścia w ciągu sekundy jak mu uświadomiłaś, że to był sarkazm? Lily on się naprawdę bardzo w Tobie zakochał. On ciebie kocha. Nie ma innego wyjaśnienia. Dobrze, wiem sama na niego gadałam, bo myślałam, że robi to tylko po to żeby tobie dokuczyć, ale gdy zobaczyłam jego minę po tym jak się niby zgodziłaś i jak uswiadomiłaś mu, że to sarkazm to aż żal mi się go zrobiło...
No nie wierzę. Teraz to mi totalnie namieszała w głowie. Zawsze uważałyśmy go za zwykłego błazna, który chce mi po prostu dokuczyć. Nigdy nie myślałam, że on może coś naprawdę do mnie czuć, i że mogę go ranić tym, że mu odmawiam. Ale kurcze nie mogłabym z nim być. Ta jego okropna arogancja i jego wszystkie głupie akcje... W dodatku Huncwoci nienawidzą się z Sevem. Właśnie Sev! Miałam do niego podejść, ale na śmierć zapomniałam przez tego przeklętego Pottera! Oh co Severus powie na to? Oni się po prostu nienawidzą i ciągle są pomiędzy nimi jakies sprzeczki. On dostanie szału jak się dowie. Nie, nie będę mu nic mówiła bo przecież też nie ma co mówić. Po co skoro i tak z nim nie będę. Nie kocham go. Nie podoba mi się nawet. Nie i koniec. Jest zbyt nieznośny. okropny, arogancki i wredny, żebym mogła z nim się umówić.
-Dziewczyny nawet o tym nie myślcie, za żadne skarby Gringotta się z nim nie umówię. Nie ma takiej opcji.
-Oh Lily słońce nasze mam wrażenie, że jeszcze zmienisz zdanie - stwierdziła z uśmiechem Alice i mimo mojego piorunującego wzroku posłała mi buziaka. I taką atmosferą wysiadamy z powozu, bo jesteśmy już pod zamkiem. Hogwart. Nareszcie, ten zamek, ta szkoła jest dla mnie niczym drugi dom. Ale eh, przez całą tą rozmowę o tym przeklętym Rogaczu mam wrażenie, że ten rok będzie pełen niespodzianek i to nie koniecznie przyjemnych. Jakoś będzie trzeba się z tym zmierzyć, ale teraz o tym już nie myślę. Idziemy z dziewczynami pod ręce do Wielkiej Sali na uroczyste rozpoczęcie nowego, naszego już piątego roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
KTO CZYTA KOMENTUJĘ
Trixxy
Ok jest 1 rozdział napisała go moja wspólniczka Vati ♥ Obie będziemy pisać tego bloga ☆•☆
Zapraszam do czytania
Rozdział 1
W powozie siedziałyśmy już same, czyli ja, Dorcas, Ann i Alice. Ann i Alice ciągle gadały o Franku Longbottomie. Ann próbowała przekonać Alice, że jest on naprawdę super gościem i w dodatku mega przystojnym, i skoro chce się z nią umówić to nie powinna mu odmawiać, zwłaszcza że, nie licząc jego trochę zwariowanej matki, to jego rodzina jest jedną z bardziej szanowanych w naszym świecie. Zwykła rozmowa jak co miesiąc o innym, tylko tym razem coś mi nie pasowało. Po chwili zorientowałam się, że Dor się nie udziela jak zawsze tylko z szokiem stwierdziłam, że siedzi cicho i w zamyśleniu mi się przygląda. Oh znam tą minę. To nigdy nie wróży nic dobrego. Musiałam przerwać jej rozmyślania i intensywne wpatrywanie się we mnie.
-Coś ci jest Dor? - zapytałam jak gdyby nigdy nic.
-Oh co ? A nie nic zastanawiałam się tylko nad... czymś. - odpowiedziała lekko się rumieniąc. No nie, już teraz wiedziałam, że będą z tego kłopoty, ale cóż ciekawość zwyciężyła:
-Oj Dor mów o co chodzi, z nami się tym nie podzielisz? - Alice i Ann przestały rozprawiać o Franku i zwróciły całą swoją uwagę na nas.
-No dobrze - niby zaczyna nieśmiało, ale znam ją za długo zaraz będzie gadała jak najęta, czyli jak cała nasza Dorcas - Tak się tylko zastanawiam, jak to możliwe że Potter - oh no nie proszę tylko nie to, znowu on?! - najprzystojniejszy chłopak z całego Hogwartu, przewyższający nawet swoim urokiem szkolnego casanowę Łapę, mimo tego ile razy mu odmówiłaś, on nadal się nie zniechęca i przez te 5 lat twojego ignorowania jego zalotów i propozycji randek nadal zabiega o twoje względy? Po prostu nie rozumiem co on musi w Tobie widzieć, żeby nie zniechęcić się, mimo tych wszystkich sytuacji twojej odmowy jemu - jej ostatnie zdanie było jak oberwanie w policzek. Po tylu latach znajomości, przyjaźni, traktowania się wręcz jak siostry ona mi mówi, że jestem zwykłą dziewczyną, która nie powinna się podobać komuś takiemu jak Potter? Dobrze może i go nie lubię, za tą jego nie dyskretność i arogancję, ale jednak kurcze... To zabolało - Oh nie Lily, przepraszam źle mnie zrozumiałaś, nie miałam na myśli nic obraźliwego co do Ciebie, przecież wiesz, że ja i nie tylko ja uważam Ciebie za najinteligentniejszą, najskromniejszą i jednocześnie najpiękniejszą dziewczyną w tej szkole, ale po prostu jak bardzo jemu musiałaś wpaść w oko, jak bardzo musiał się w Tobie zakochać, żeby mimo 5 lat twojej pogardy nim nadal próbować...
-A nie wydaje ci się, że on po prostu się ze mnie nabija? - odpowiadam poirytowana, jeszcze tydzień temu na pokątnej gardziła nim, a teraz mi insynuuje, że on mnie kocha? Co to ma być?
-Lily słonko moje... Czy ty naprawdę nie widziałaś jego szczęścia kiedy nie zorientował się o twojej sarkastycznej odpowiedzi na jego spotkanie z tobą? Nie widziałaś jak załamał się z wielkiego szczęścia w ciągu sekundy jak mu uświadomiłaś, że to był sarkazm? Lily on się naprawdę bardzo w Tobie zakochał. On ciebie kocha. Nie ma innego wyjaśnienia. Dobrze, wiem sama na niego gadałam, bo myślałam, że robi to tylko po to żeby tobie dokuczyć, ale gdy zobaczyłam jego minę po tym jak się niby zgodziłaś i jak uswiadomiłaś mu, że to sarkazm to aż żal mi się go zrobiło...
No nie wierzę. Teraz to mi totalnie namieszała w głowie. Zawsze uważałyśmy go za zwykłego błazna, który chce mi po prostu dokuczyć. Nigdy nie myślałam, że on może coś naprawdę do mnie czuć, i że mogę go ranić tym, że mu odmawiam. Ale kurcze nie mogłabym z nim być. Ta jego okropna arogancja i jego wszystkie głupie akcje... W dodatku Huncwoci nienawidzą się z Sevem. Właśnie Sev! Miałam do niego podejść, ale na śmierć zapomniałam przez tego przeklętego Pottera! Oh co Severus powie na to? Oni się po prostu nienawidzą i ciągle są pomiędzy nimi jakies sprzeczki. On dostanie szału jak się dowie. Nie, nie będę mu nic mówiła bo przecież też nie ma co mówić. Po co skoro i tak z nim nie będę. Nie kocham go. Nie podoba mi się nawet. Nie i koniec. Jest zbyt nieznośny. okropny, arogancki i wredny, żebym mogła z nim się umówić.
-Dziewczyny nawet o tym nie myślcie, za żadne skarby Gringotta się z nim nie umówię. Nie ma takiej opcji.
-Oh Lily słońce nasze mam wrażenie, że jeszcze zmienisz zdanie - stwierdziła z uśmiechem Alice i mimo mojego piorunującego wzroku posłała mi buziaka. I taką atmosferą wysiadamy z powozu, bo jesteśmy już pod zamkiem. Hogwart. Nareszcie, ten zamek, ta szkoła jest dla mnie niczym drugi dom. Ale eh, przez całą tą rozmowę o tym przeklętym Rogaczu mam wrażenie, że ten rok będzie pełen niespodzianek i to nie koniecznie przyjemnych. Jakoś będzie trzeba się z tym zmierzyć, ale teraz o tym już nie myślę. Idziemy z dziewczynami pod ręce do Wielkiej Sali na uroczyste rozpoczęcie nowego, naszego już piątego roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
KTO CZYTA KOMENTUJĘ
Trixxy
środa, 10 czerwca 2015
Prolog
PROLOG
Dedykuję to Vati dziewczynie, która potrafi poprawić mi humor <3 Oraz Pauli, Kasi i Tynie, które wystarczy, że są <3
Dziś jest 1 września, a ja jestem szczęśliwa, że zobaczę moje najlepsze przyjaciółki. Niby widziałyśmy się tydzień temu na Pokątnej, ale już za nimi tęsknię. Zobaczę się też z Huncwotami, czyli Remusem znanym również jako Lunatyk, najmądrzejszym i najspokojniejszym z tej czwórki rozrabiaków, Peterem - kochającym czekoladę i mało inteligentnym, lecz bardzo miłym i pomocnym chłopcem, nazywanym Glizdogonem. Zobaczę także największego kawalarza i casanowę w jednym, mojego "braciszka" Syriusza. Jest on facetem, który szuka dziewczyny na jedną noc. Nigdy się nie zakochał i wątpię czy kiedykolwiek to nastąpi. Od 1 klasy nazwał mnie swoją "małą, rudą siostrzyczką". Ehh.. niestety wśród nich jest także ten idiota Potter. Jak ja go nienawidzę! Ten przedstawiciel płci męskiej od pierwszej klasy lata za mną i zaprasza na randkę, a w trzeciej klasie zaczął dodatkowo jeszcze wyznawać mi miłość. Ja się nie dam, nie będę jego kolejnym trofeum. Nie znoszę go też dlatego, że on nie jest dyskretny, tylko zawsze wrzeszczy "Umówisz się ze mną, Evans?". Na jego nieszczęście zostałam prefektem Gryffindoru i będę mogła mu dawać szlabany za napastowanie prefekta.
I z taką myślą wstałam z łóżka. Była dopiero 6:00, ale dla mnie takie wstawanie jest normalne, choć dziś trochę dłużej pospałam. Poszłam do łazienki, by tam w spokoju przygotować się. Do wanny nalałam mojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu arbuza i truskawek. Delektowałam się ciszą. Po długiej i relaksującej kąpieli postanowiłam się ubrać. Postanowiłam, że dziś ubiorę sukienkę koloru miętowego. Do niej dobrałam białe szpilki oraz białą torebkę i złote kolczyki. Włosy wyprostowałam i zadowolona z siebie pożegnałam się z rodzicami i Petunią, która tylko powiedziała "Cześć , dziwolągu''. O 10:30 dojechałam na miejsce. Jeszcze parę kroków i ujrzę moje przyjaciółki.
Wkroczyłam na stację i rozglądałam się w ich poszukiwaniu. Nietrudno było ich nie zauważyć, ponieważ Dorcas śmiała się perliście, obok niej pękały ze śmiechu Alice i Ann. Rzuciłam się Dor na plecy, a ta zaczęła się jeszcze głośniej śmiać i próbowała mnie zrzucić.
- Ty ruda małpo. Złaź ze mnie, bo yyy...bo Pottera zawołam - powiedziała, a ja jak oparzona zeszłam z jej pleców. Przyjrzałam się jej dokładnie. Nic się nie zmieniło przez ten tydzień, dalej miała szczupłą sylwetkę, długie, ciemnobrązowe włosy. Dziś Dor miała na sobie granatową sukienkę, rozkloszowaną, do tego czarne szpilki i czarna torebka, na jej szyi wisiał naszyjnik z serduszkiem. Do kompletu miała kolczyki w kształcie serc. Potem spojrzałam na Ann. Ona miała sukienkę w kwieciste wzory do tego szpilki i biała torebka. Alice ubrała biało-czerwoną sukienkę, do tego czerwone szpilki i torebka w tych kolorach. Tak, dziś wszystkie wyglądałyśmy olśniewająco. Weszłyśmy do pociągu. Przedział znalazłyśmy dopiero po paru minutach. Poukładałyśmy kufry i zajęłyśmy swoje ulubione miejsca. Ja usiadłam przy oknie, obok mnie Dor, a na przeciwko siedziała Ann i Alice. Rozmawiałyśmy tak, jakbyśmy się lata nie widziały. Nasz przedział był chyba najgłośniejszy i pewnie dlatego wkroczyli Huncwoci i Frank Longbottom.
- Hej dziewczynki -zaczął z tym swoim huncwockim uśmiechem Łapa.
- Siedź cicho Black, nie słyszysz, że rozmawiamy?! - powiedziała poirytowana Dor.
- Ej umówisz się ze mną, Evans?- spytał ten czarnowłosy idiota.
Agrr.. trzymajcie mnie, bo zaraz rzucę na niego jakąś klątwę.
- Ależ oczywiście, słonko - odpowiedziałam z flirciarskim uśmiechem, a ten głupek nie zrozumiał, że to sarkazm.
- Naprawdę? Ohh Evans, słonko zawsze wiedziałem, że mnie kochasz. To kiedy? Może jutro?
- W twoich snach Potter - odpowiedziałam zdenerwowana, a Potter zamilkł.
- To może ty Alice umówisz się ze mną? - powiedział Frank.
On był taki przystojny.
- Nigdy! Spadaj Longbottom!
- Lily chodźmy na spotkanie prefektów - powiedział Remus, a ja tylko skinęłam głową i wyszłam z przedziału, a za mną on. Szliśmy w ciszy. Na miejscu powitała nas Angelina Cooper. Nigdy się tak nie nudziłam, nawet na Historii Magii u Binnsa. Po skończonym spotkaniu wróciłam z Remusem do naszego przedziału, a tam odbywała się gra w butelkę. Postanowiłam się dołączyć i graliśmy jeszcze długo. W końcu zaczęliśmy dojeżdżać do stacji w Hogsmeade, przebraliśmy się w szaty. Wyszliśmy z pociągu i poszliśmy zająć powóz.
Mam nadzieje,że prolog się podoba:) Przepraszam za błędy jeżeli się przytrafiły.
KTO CZYTA KOMENTUJĘ
Trixxy
Subskrybuj:
Posty (Atom)