poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 2 -Rozmyślanie

Całą uroczystość rozpoczęcia roku, pół nocy  nie mogłam spać i w dodatku prawie cały pierwszy tydzień nauki w głowie siedział mi ten przeklęty Rogacz! Patrzył na mnie na każdej lekcji. Na każdej przerwie pojawiał się w pobliżu co najmniej dwa razy i jakby tego było mało za każdym razem wołał "Evans słonko moje, kiedy w końcu zrozumiesz że jesteśmy dla siebie stworzeni?" nie dość że on to jeszcze Dorcas za każdym razem w takich sytuacjach patrzyła na mnie i mrugała jakby coś mi sugerowała! Okropność, nie dość że ten głupot jeszcze bardziej się mnie uczepił, to ona go polubiła i mu pomaga, po każdej takiej sytuacji posyła mi tekst typu "Oj Lily przecież to takie słodkie, umów się z nim w końcu może da ci spokój, albo on tobie się spodoba." Ona coś z nim kombinuje jestem tego w stu procentach pewna, nigdy ale to nigdy nie popierała, w dodatku jeszcze trzy tygodnie temu na Pokątnej mówiła ze to największy błazen w całym świecie czarodziejów! Jak można tak diametralnie zmienić o kimś zdanie w ciągu trzech tygodni? Eh... Nie rozumiem jej. Chociaż to żebym się z nim umówiła i tak jak powiedziała Alice żebym pokazała się od jak najgorszej strony to nie jest chyba taki zły pomysł. Chwila, nie, jednak jest... przecież nie da się być gorszym od Pottera. Dziewczyny mówią o mnie, a o tym jak do nic reszta huncwotów wzdycha nie zauważą. Poza tym Frank Longbottom całkowite przeciwieństwo tego bezmózga Pottera. Frank ostatnio często spogląda w naszą stronę i się uśmiecha. Chciałabym żeby to on do mnie wzdychał , a nie Potter. Chyba porozmawiam znowu z Severusem, ale on pewnie jak zawsze będzie gadał o nich jak o największym złu naszego świata. Nie mam żadnych szans na bezstronną opinię.Tak chyba zrobię z dziewczynami jakąś imprezkę, ale do tego potrzebny mi będzie Syriusz. O wilku mowa,a raczej psie. Huncwoci od 4 roku zmieniają się w zwierzęta kiedy chcą są nielegalnymi animagami. Nie mówię, że jestem święta, bo sama jestem animagiem zmieniam się w łanie, Dor w suczkę, Ann w sowę, a Alice w lisa, ale to nie o tym miałam myśleć tylko o towarze na imprezkę. Łapa stał i patrzył na mnie ze zdziwieniem. O co mu chodzi do diabła?!
-Łapo dobrze się czujesz ?-spytałam, a on potrząsł tym swoim łbem i tak chyba pierwszy raz zaniemówił i to w dodatku na mój widok.
-T-tak Lily, ale powiem ci, że gdyby nie to, że jesteś moją siostrzyczką to bym cię brał- co on wygaduje chyba dostał tłuczkiem w głowę na treningu.Chyba, że o nie to niemożliwe. Spojrzałam w dół, a na sobie miałam tylko krótkie spodenki i top który odsłaniał mi brzuch. No tak też bym tak zareagowała na swój widok no, ale cóż tak bywa każdy może się pomylić i wyjść w piżamie do pokoju wspólnego. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że przez obraz wszedł ten napuszony łeb Potter, a za nim Dor i Frank. No tak oni rzeczywiście mieli trening. Szybko schowałam się za Syriuszem i powiedziałam mu do ucha by załatwił mi towar na imprezę, a ja przyjdę po niego do pokoju wspólnego o 20:00. Podbiegłam po Dorcas pociągnęłam ją do dormitorium. Tam szybko rzuciłam się na łóżko z rumieńcami na policzkach.
-Co się stało? Czemu jesteś taka czerwona? Black cię tak pod jarał?-ostatnie słowa wyrzuciła z siebie z pogardą dla tego nazwiska. Nienawidziła łapy od kiedy w drugiej klasie podsłuchała jego rozmowę z Potterem gdzie ten przyznał, że jest tylko pustą debilką, którą może zaliczyć tak jak każdą. Potterowi wybaczyła, bo uważała go za braciszka tak jak ja Syriusza. Od tamtej pory umawiała się z chłopakami na okrągło to dziwne, że ona i Black są tak bardzo do siebie podobni. Dor jest damską wersją łapy tylko bardziej atrakcyjną. No właśnie ja sobie myślę, a ona patrzy na mnie z wyczekiwaniem kiedy jej w końcu odpowiem.
-Dor skarbie proszę cię przyszykuj się na naszą małą imprezkę, bo ci skopię tyłek.- powiedziałam najbardziej przesłodzonym głosem jaki potrafiłam z siebie wydobyć. Akurat gdy skończyłam mówić do pokoju wpadła Alice i Ann, a ja od razu kazałam się im przyszykować i szybko pobiegłam do łazienki wyprzedzając Alice, która potknęła się o wrytą Dor. Jej ruda rządzi zamknęłam drzwi zaklęciem pozbawienia otwarcia z drugiej strony i usłyszałam wrzaski moich cudownych przyjaciółek. Jestem oburzona gdyż nazywają mnie małą rudą jędzą, ale to u nich normalne. Często się zastanawiam czy nie będę musiała tych świrusek wysłać do mugolskiego szpitala psychiatrycznego  na odział dla obłąkanych. Z taką myślą zanurzyłam się w wodzie z płynem o zapachu truskawkowo-arbuzowym. Kochałam ten zapach zawsze nim pachniałam każda z nas pachniała inaczej wiem to dziwne, ale tak było Dor pachniała czekoladą, Ann cytryną, a Alice kiwi. Wynurzyłam się z wanny świeża  i pachnąca. Szybko ubrałam się w naszykowane ubrania czyli czarną rozkloszowaną spódniczkę, rajstopy i szarą bluzkę  odsłaniającą brzuch. Do tego założyłam  wisior z zegarkiem i czarne buty na szpilkach. Różdżką wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż wyszłam z łazienki i zobaczyłam moje współlokatorki naszykowane na imprezę. Nie było wśród nich Dor.
-Gdzie Dorcas?
-Poszła się naszykować do chłopaków.-powiedziała Alice, a do pokoju wkroczyła Dor. Miała piękną czarną sukienkę i do tego takiego samego koloru szpilki w tym kolorze. Reszta dziewczyn wyglądała równie pięknie. 
       Zerknęłam na zegarek była punkt 20:00 gdy wkroczyłam do pokoju wspólnego od razu zauważyłam mojego braciszka  z koszem pełnym ognistej i różnych smakołyków. Podeszłam, podziękowałam i wróciłam do pokoju. W dormitorium  łóżka były odsunięte, a na pokój było rzucone zaklęcie powiększające, wyciszające i zamykające drzwi. Na podłodze były naszykowane koce i poduszki. Puściłam muzykę i rzuciłam się na dziewczyny. Zaczęłyśmy zabawę. Wzięłam fałszoskop i usiadłam na moijm kocu i oparłam się o poduszkę. 
-Dobra dziewczyny gramy w butelkę na pytania odpowiadamy szczerze jasne?-wszystkie pokiwały głowami, a ja ustawiłam fałszoskop na ziemi i zakręciłam butelką wypadło na Alice. I bardzo dobrze spytam o nią i Franka, bo nie, że coś, ale on jest taki przystojny i w ogóle on mi się podoba, ale boję się jej to powiedzieć, bo myślę, że ona coś do niego czuje-  Ali powiedz co czujesz do Franka ? 
-Lily ja wiem, że on ci się podoba, ale nie bój się ja nic do niego nie czuję.- ulżyło mi. Ali kręciła i wypadło na Dor  dziewczyny grały na mnie wypadło z 4 razy. Ja siedziałam i piłam ognistą. Dziewczyny tak samo, ale one  się udzielały ja tylko się śmiałam. 
   Była 4:40, a dziewczyny spały. Wstałam o matko jaki kac. Wzięłam różdżkę wypowiedziałam zaklęcie sprzątające i poszłam do łazienki zrobić sobie kąpiel. Zrobiłam to szybko i zeszłam z książką do pokoju wspólnego. Tam na szczęście byłam sama. Postanowiłam iść do kuchni i poprosić o śniadanie. Do kuchni szłam zamyślona i nagle wpadłam ba kogoś.
-O jejku przepraszam ja nie chciałam naprawdę zamyśliłam się i tak wyszło  przepraszam.- chłopak podniósł moją książkę i podał mi ją.
-Nic się nie stało Lily.- powiedział i poszedł dalej tam gdzie szedł, a ja stałam wmurowana jeszcze przez chwilę gdy się ogarnęłam i zauważyłam, że  to był Potter. Doszłam do kuchni już uważając by na nikogo nie wpaść. Poprosiłam skrzaty by spakowały mi wszystkie smakołyki do koszyka. Wzięłam kosz i poszłam na błonia. Usiadłam pod drzewem i zaczęłam robić to co lubię czyli patrzeć na słońce i rysować. Ten dzień zapowiadał się wspaniale.



Mam nadzieje, że się podoba :) Rozdział pisany przeze mnie i Vati ^^

Trixxy