środa, 10 czerwca 2015

Prolog

PROLOG

Dedykuję to Vati dziewczynie, która potrafi poprawić mi humor <3 Oraz Pauli, Kasi i Tynie, które wystarczy, że są  <3

Dziś jest 1 września, a ja jestem szczęśliwa, że zobaczę moje najlepsze przyjaciółki. Niby widziałyśmy się tydzień temu na Pokątnej, ale już za nimi tęsknię. Zobaczę się też z Huncwotami, czyli Remusem znanym również jako Lunatyk, najmądrzejszym i najspokojniejszym z tej czwórki rozrabiaków, Peterem - kochającym czekoladę i mało inteligentnym,  lecz bardzo miłym i pomocnym chłopcem,  nazywanym Glizdogonem. Zobaczę także największego  kawalarza i casanowę w jednym, mojego "braciszka" Syriusza. Jest on facetem, który szuka dziewczyny na jedną noc. Nigdy się nie zakochał i wątpię czy kiedykolwiek to nastąpi. Od 1 klasy nazwał mnie swoją "małą, rudą siostrzyczką". Ehh.. niestety wśród nich jest także ten idiota Potter. Jak ja go nienawidzę! Ten przedstawiciel płci męskiej od pierwszej klasy lata za mną i zaprasza na randkę, a w trzeciej klasie zaczął dodatkowo jeszcze wyznawać mi miłość. Ja się nie dam, nie będę jego kolejnym trofeum. Nie znoszę go też dlatego, że on nie jest dyskretny, tylko zawsze wrzeszczy "Umówisz się ze mną, Evans?". Na jego nieszczęście zostałam prefektem Gryffindoru i będę mogła mu dawać szlabany za napastowanie prefekta. 

   I  z taką myślą wstałam z łóżka. Była dopiero 6:00, ale dla mnie takie wstawanie jest normalne, choć dziś trochę dłużej pospałam. Poszłam do łazienki, by tam w spokoju przygotować się. Do wanny nalałam mojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu arbuza i truskawek. Delektowałam się ciszą. Po długiej i relaksującej kąpieli postanowiłam się ubrać. Postanowiłam, że dziś ubiorę sukienkę koloru miętowego. Do niej dobrałam białe szpilki oraz białą torebkę i złote kolczyki. Włosy wyprostowałam i zadowolona z siebie  pożegnałam się z rodzicami i Petunią, która tylko powiedziała "Cześć , dziwolągu''. O 10:30 dojechałam na miejsce. Jeszcze parę kroków i ujrzę moje przyjaciółki. 

   Wkroczyłam na stację i rozglądałam się w ich poszukiwaniu.  Nietrudno było ich nie zauważyć, ponieważ Dorcas śmiała się perliście, obok niej pękały ze śmiechu Alice i Ann. Rzuciłam się Dor na plecy, a ta zaczęła się jeszcze głośniej śmiać i próbowała mnie zrzucić. 

- Ty ruda małpo. Złaź ze mnie, bo yyy...bo Pottera zawołam -  powiedziała, a ja jak oparzona zeszłam z jej pleców. Przyjrzałam się jej dokładnie. Nic się nie zmieniło przez ten tydzień, dalej miała szczupłą sylwetkę, długie, ciemnobrązowe włosy. Dziś Dor miała na sobie granatową sukienkę, rozkloszowaną,  do tego czarne szpilki i czarna torebka, na jej szyi wisiał naszyjnik z serduszkiem. Do kompletu miała kolczyki w kształcie serc. Potem spojrzałam na Ann. Ona miała sukienkę w kwieciste wzory  do tego szpilki i biała torebka. Alice ubrała biało-czerwoną sukienkę, do tego czerwone szpilki i torebka w tych kolorach. Tak, dziś wszystkie wyglądałyśmy olśniewająco. Weszłyśmy do pociągu. Przedział znalazłyśmy dopiero po paru minutach. Poukładałyśmy kufry i zajęłyśmy swoje ulubione miejsca. Ja usiadłam przy  oknie, obok mnie Dor, a na przeciwko siedziała Ann i Alice. Rozmawiałyśmy tak, jakbyśmy się lata nie widziały. Nasz przedział był chyba najgłośniejszy i pewnie dlatego wkroczyli Huncwoci i Frank Longbottom.

- Hej dziewczynki -zaczął z tym swoim huncwockim uśmiechem Łapa.

- Siedź cicho Black, nie słyszysz, że rozmawiamy?! - powiedziała poirytowana Dor. 

- Ej umówisz się ze mną, Evans?- spytał ten czarnowłosy idiota. 

Agrr.. trzymajcie mnie, bo zaraz rzucę na niego jakąś klątwę.

- Ależ oczywiście, słonko - odpowiedziałam z flirciarskim uśmiechem, a ten głupek nie zrozumiał, że to sarkazm.

- Naprawdę? Ohh Evans, słonko zawsze wiedziałem, że mnie kochasz. To  kiedy? Może jutro?

- W twoich snach Potter - odpowiedziałam zdenerwowana, a Potter zamilkł.

- To może ty Alice umówisz się ze mną? - powiedział Frank. 

On był taki przystojny.

- Nigdy! Spadaj Longbottom!

- Lily chodźmy na spotkanie prefektów - powiedział Remus, a ja tylko skinęłam głową i wyszłam  z przedziału, a za mną on. Szliśmy w ciszy. Na miejscu powitała nas  Angelina Cooper. Nigdy się tak nie nudziłam, nawet na Historii Magii u Binnsa. Po skończonym spotkaniu wróciłam z Remusem do naszego przedziału, a tam odbywała się gra w butelkę. Postanowiłam się dołączyć i graliśmy jeszcze długo. W końcu zaczęliśmy dojeżdżać do stacji w Hogsmeade, przebraliśmy się w szaty. Wyszliśmy z pociągu i poszliśmy zająć powóz.






Mam nadzieje,że prolog się podoba:) Przepraszam za błędy jeżeli się przytrafiły.

KTO CZYTA KOMENTUJĘ



Trixxy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz